KORCZAKIADA 1 -czyli miasteczko poetyckie Krzysztofa Korczaka
Welcome to KORCZAKIADA 1 -city of
poem by Krzysztof Korczak Odwiedz rowniez Korczakiade 2
kliknij:korczak_krzysztof.w.interia.pl
oraz:
http://Poetry.com/Poet2PoetContest/P2PContest.asp?vip=P8875620&email=kor.sz@interia.pl
Vizit as well Korczakiada 2.Click :korczak_krzysztof.w.interia.pl
and also:
http://Poetry.com/Poet2PoetContest/P2PContest.asp?vip=P8875620&email=kor.sz@interia.pl
Napisz:kor.sz@interia.pl
Write: kor.sz@interia.pl
Inne interesujace adresy:
freewebs.com/korczak_krzysztof/
freewebs.com/korczak_k/
freewebs.com/mariank/
freewebs.com/jednosc/
www.sw.org.pl
http://www.youtube.com/watch?
v=6kHUC1hljV0
http://www.freewebs.com/kfkk/str4.htm
Prezentuje tutaj wybór moich wierszy.Część z nich już opublikowałem,cześć nie.Na swoim koncie mam dwa tomiki poezji:pierwszy wydany w 1994r."Kwiaty do Ciebie niosę";drugi w 1997r."Nie kochaj poety".
.Życzę mile spędzonego czasu na czytaniu poezji.
I would like to introduce my poems.Some of them are already issued some not.I am author of two poems books:1994"I am bringing You flowers";1997"Don,t
love a bard".
Forgive me if translation is not so perfect and also if some mistake are found.I did it by myself.I hope you will have a good time.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Może przez poezję
może przez jej bramy
dojdę do nieba mojego
czerwonym winem pijany
-czerwonym winem albo białym
Może przysiądzie przy mnie
zupełnie bliziuteńko
przywoła wierszem
-wierszem przywoła albo piosenką
może pójdziemy razem
trzymając się za ręce
jak on i ona
-bardziej ze sobą,więcej
xxxxxxx
Poezja jest miastem smutnych
albo jest miastem jeszcze smutniejszych
stąpam po bruku jego
i po ulicach co krok to ciemniejszych
ile jest żaru pod stopami mymi
tyle jest drogi którą nazwę moja
i tyle dobra i zła się przeważa
idę,stopami całuję kamienie
i myślą mierzę poezji mej cienie
Poezja jest miastem cichych kamieniczek
nocnych latarni
zaklętych uliczek
kawiarni,które czuwają od świtu
senne lecz całe skrojone z zachwytów
jest jak marzenia proste i dziecinne
i jak deszcz wysoki
który wystukuje w rynnę
twoje,moje kroki
xxxxxxxxxxxxxxx
Pije czerwone wino wspomnień
a Ty krew moja przelej
a potem zapomnij
do dna piję,przechylam czarę
a Ty mnie rzuć w nieznane by potem odnalezć
moje usta sa pełne rozkoszy
do mej krwi nową dodaję
a Ty mnie zastań tej nocy
nim się oddalę
pije czerwone wino
dobre,stare
a Ty krew swoją przelej
by mnie odnalezć
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Jestem z pachnącej jagody
pijany slodkością raju
-witki się uginają
Jestem z czereśniowego drzewa
pijany radością gaju
-gałezie się uginają
Jestem od przejrzystosci wzięty
srebrną wodą posłany
ku rzeczom przyszłym,prędkim i małym
Jestem umownym istnieniem
zapachem kradzionym jabłoni
nie ogarnięty głebokością dłoni
Jestem zamachem na życie
na jeden rozkaz niewielki
garnę ku sobie i chowam
z morskiej gawędy
białe muszelki
xxxxxxxxxxxxxx
Śmiałość taka
występna jesteś i bosa
królewska
srebrne spinki we włosach
onieśmielony stoję
czekam,wróżę
zwlekasz?
Masz jeszcze dla mnie
jeszcze chwilkę
jeszcze troszeczkę?
moj płomień już się wypalił
innej zaniosę wstażeczkę
xxxxxxxx
nieubrana czekasz
dreszcz w twoich kolanach
nie zwlekam
wgarniam sie ciepłym odruchem
szeptem,słuchem
kochana
zwiezle opowiem ci siebie naglym wybuchem
twoje drżące kolana
falują moim ruchem xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Do żurawinowego soku
przylatują żurawie spragnione
skrzydla niosą prosto z obłoków
potem piją z rubinowych kielichów
krew czystą a cicho bez krzyku
i odchodzą bezglośnym odlotem
na ich skrzydlach lśnią rubiny-złotem
xxxxxxxxxx
Wydano na mnie wyrok śmierci
zanim zdążyłem tu wpaść na chwilę
zanim się oddech wykluł z mych piersi
zanim ramiona zjawily siłe
Wydano na mnie wyrok smierci
tak po prostu za nic
teraz sie tlukę po swojej celi
pod niebem rozpiętym bez granic
Wydano na mnie wyrok śmierci
oraz na resztę świata
moge juz tylko zaciskać pięści
i czekać rki kata
Czas wolno płynie na tej ulicy
z pracy do domu z domu do pracy
przestałem nawet juz lata liczyć
Wydano na nas wyrok śmierci
nie mowiac nic o winie
dawno odeszli wszyscy święci
sędzia nie wspomniał o terminie
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Utonę w poezji
w głębokiej wodzie szmaragdowej
w błogosławionej jej muzyce
słodko-sezamkowej
utulę ją,przytulę
pocieszę,rozgrzeszę
i wydam na świat
jak kat!
Bedą się pastwili nad tobą
moj słodki cukierku
na plac cie wywiodą
pod pręgierz powioda
twe delikatne ciało bedą
chłostali...
ale ty odpłyniesz
nagle sie oddalisz
wzburzona cała
z oburzenia sina
jak fala w czas odpływu
jak zdradzona dziewczyna
xxxxxxxxxxx
Ten lasek został rzucony
na paletę zielonych kolorów
zupełnie bez przyczyny
to jeziorko opodal
wyglada jak łza boga
wiec dlatego wokół jest pusto i zimno
-patrzę na jeziorko małe jak ziarnko
i mały listek rzucony przez jesień
pewien ze jest Arką...
xxxxx
Byly trzy tylko trzy słowa
więc w pierwszym zdecydowała się uroda
w drugim ujeła sie w skutki
w trzecim wypaliło sie wszystko
jak wiersz kruciutki
xxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Podaj mi siebie
w naczyniu ust swoich opowiadaj
tak wiele nie wiem
życie to chwila
podobna do pory obiadu
nie zdejmuj obrusu nigdy
bo to zabija od razu
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Halinie Poświatowskiej-pamięci
Może myslałaś Halino
że nie przeminą-kocie futerko i ciepłe mruczenie
ale dzień Twoj upadł
na stole jeszcze nie wystygła zupa
Wiele lat pózniej zwiedzałem Ciebie
nad Heloizą odtrącałem wiatr
ale przyszedł jeszcze mocniejszy
ogromniejący strach
widziałem Ciebie na jakimś obrazku
tulilas dłonie w korzuszek mankietów
na ławce siedziałaś tutaj
a jakby już nie tu
kryjąc się pod kapeluszem
przycichających wzruszeń
Nad Heloiza szukałem sladów sprzed lat
miejsca gdzie mógłbym postawić krzyżyk
małej płotce wyrzuconej na piach
xxxxxxxxxxxx Do Anhellego przyszedl wróg
i spytał o nadzieję
Anhelli skrycie wyjął nóż
"o tym wiem niewiele
ale co umiem powiem ci"
-spojrzał na stal i ostrze
"nadzieja to jest istny cud
i nie dla ciebie lotrze"
poczym Anhelli wytarł nóż
o krawędż swego buta
uciał nim jeszcze kilka róż
-wróg więcej już nie pytał
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
W różanym ogrodzie
różowo przedziwnym
przeróżowa róża
w ogniste desenie
właśnie w pokorze skłoniła głową
poruszając cienie
tak przemówiła życiem i śmiercią
przy pełni słońca
i zadziwiłem się nad tą prostotą
nad jej cichoscia,
...nicoscią
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Architraw
podpora traw po wiekach
tu czas się zaklina
i myli godzina
i dziwnie jest czekać
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Gdybym tak mógł
zgasić tą lampkę bez żalu
mieć pewność że już się nie będzie palić
że już po wszystkim
nie będzie w niej drgać
nawet wspomnienie najmniejsze
gdybym nie musiał sie bac!lecz może pod tym płomieniem są potężniejsze |